Wernisaż Antyportrety Michał Massa Mąsior - KSA Wernisaż Antyportrety Michał Massa Mąsior - KSA
Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Scroll to top

Top

Wernisaż Antyportrety Michał Massa Mąsior - KSA

Wernisaż Antyportrety Michał Massa Mąsior

15 marca 2019 r. w MAG Gallery odbył się wernisaż jednego z wykładowców KSA – Michała Massa Mąsiora.

Dobre zdjęcie rodzi się z dzikości serca. Z emocji, które powstają na linii fotograf – fotografowany. Z nieszablonowego spojrzenia, które prowadzi poza utarte schematy, często drogą krętą, niezbyt przyjazną, unikającą rozwiązań user friendly. Na końcu tej ścieżki kryje się jednak coś, co okazuje się warte tych wszystkich wymagań, nieprzespanych nocy, nerwowych spięć, detalicznej postprodukcji. To zdjęcie, które nie pozwala przejść wzrokiem obojętnie, nieważne gdzie się znajduje, czy na planszy bilbordu, czy w kwadraciku Instagrama.

Massę poznałem kilka lat temu, siedząc na wygodnej kanapie, popijając popołudniową kawę. I choć nasze spotkanie upłynęło pod znakiem miłej rozmowy, nigdy potem nie miałem wrażenia, że jego twórczość przypomina ciasteczka deserowe. Nie próbuje nam zasłodzić podniebienia, lecz serwuje dawkę artystycznego chili, które pobudza zmysły do wytężonej pracy. Zmusza do czegoś, co w dzisiejszym świecie stało się deficytem – zatrzymania i spoglądnięcia w głąb siebie.

Takie też są „Antyportrety” – seria zdjęć, które w powszechnie znanym kanonie fotografowania poszukują czegoś nowego, wyjątkowego, nieobliczalnego. Bohaterowie Massy nie mówią po prostu „jestem piękna/y”, nie starają się nas uwieść jak tanie linie lotnicze, lecz otwierają drzwi do równoległego świata. Pojedyncze kadry można długo studiować, wymyślać do nich długie opowieści, poruszając synapsami imaginacji. Wywrotowe kadrowanie, nieoczywiste smugi światła, drapieżna mimika bohaterów – wszystko jest tu anty, buntuje się przeciwko masowej (ale nie Massowej) unifikacji stylu i życia, która stała się znakiem rozpoznawczym ostatniej dekady.

Massa patrzy na świat krytycznie, kierując swój obiektyw tam, gdzie 90 procent fotografów nigdy nie spogląda. Jest w tym sensie antyfotografem, dla którego sens robienia zdjęć kryje się nie w kopiowaniu świata, lecz w jego tworzeniu i odkrywaniu.

Rafał Stanowski

Zdjęcia: Aga Świat